RSS
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Wielkie odliczanie-dzien 2

no tak, juz wiem czego nie zdążę na pewno nie zdążę z dekoracjami mieszkania...

Co prawda choinka juz stoi, udekorowana, ale planowałam

jeszcze ubrac swiątecznie przedpokój ale nie znalazłam wianków, do sklepu raczej nie zdążę, bo jutro sprzątanie

u mamy, a oprócz Mlodego jeszcze się i P pochorował, więc nie będzie wyręki,

No chyba, ze wybiorę sie w wigilię?

Ale na samą myśl o tłumach spóźnionych w sklepach odechciewa mi się serdecznie.

Ale sprzątanie uznaję za dokonane, zostały tylko kulinaria, z czym się zdecydowanie lepiej czuję :)

Moze chociaz troszkę światła bedzie przed moim jurezjszym wyjazdem, postaram się zrobic kilka zdjęć,

a teraz wracam do pakowania, tego co mi zostało...

niedziela, 21 grudnia 2008
Wielkie odliczanie -3 dni

Do południa jeszcze nie było najlepiej, gorączka mocno trzymała Młodego w swoich łapskach,

potem zaczęła stopniowo opadac, o 18 było 37,8, więc nieżle. Zresztą widac było po Kacprze,ze wraca do zdrowia,

bo nie spał, nie majaczył, zaczął sie bawic i gadać, ale 2 noce nieżle dały mi sie we znaki, byłam

mało przytomna przez cały dzień,

Moja robota leży, za to dobry uczynek zaliczony, bo wysprzątany salon u babci na tip-top....

Co gorsza, mama zażyczyła sobie jeszcze wysprzątanie kuchni....nie wiem kiedy, nie wiem jak, nie wiem z kim...

Prezenty kupione chyba wszystkie...no nie... jeszcze zostały dwa drobiazgi, mam nadzieje, ze jutro się z tym uporam,

Popakowana jest tez większość, zostały tylko do zrobienia kokardy, ale na razie ani wstążek, ani pomysłu na ich

wykonanie brak, poszperam w necie, na pewno coś znajdę,

sobota, 20 grudnia 2008
Wielkie odliczanie -dzien czwarty

 

Niestety z Kacprem nie jest najlepiej...W nocy dopadła go kosmiczna gorączka która praktycznie nie spada, godzinkę temu miał 39.9, wezwana lekarka obejrzała, osłuchała i zaleciła antybiotyk, bo mimo tego, ze osłuchowo czysty, gardło tylko trochę zaczerwienione, ale nie podobał jej się jego kaszel,

Mój malutki Żuczek leżał dzis cały dzień jak pikulinek, podsypiał i budził się podczas kaszlu...Strasznie mi go żal, mam tylko nadzieję, ze juz jutro będzie troche lepiej, bo inaczej Święta wyjazdowe zostają pod znakiem zapytania.

A na froncie domowym? Dywany odświezone, pająki poganiane, firanki poprane i umyte jedno okno-kuchenne, musi wystarczyc,

Pozostałe prace kuchenne są juz bardziej lubiane przeze mnie, dam radę, muszę -nie mam innego wyjscia,

A tu kilka moich bombeczek, tych które jeszcze zostały w domku

 

piątek, 19 grudnia 2008

 Ach jeszcze zostawiam dwa linki z garstka pomysłów na pakowanie prezentów,

moze jeszcze będzie trochę czasu na dokupienie tego i owego, zeby wszystkie

paczki i paczuszki zdobyły niecodzienne, odświętne ubranka

http://www.muratordom.pl/wnetrza/dodatki_-dekoracje/fantazyjne-opakowania,6455_4812.htm

http://www.muratordom.pl/wnetrza/zrob-to-sam/swietnie-sie-prezentuja_,6177_3284.htm

WIelkie odliczanie- 5 dni

 

 

Dzis zgodnie ze sztuką racjonalnego porządkowania powinnam zając sie podłogami, trzepaniem

praniem dywanu, odkurzaniem, pastowaniem paneli, ale niestety nic z planów nie wyszło...

Odebrany z przedszkola KACPER  niestety zagorączkował, doszedł do tego dosc niepokojący kaszel....moze to po

 wczorajszym przedstawieniu pod gołym niebem? Było dosc zimno, a Młody nie dał się zabrać w trakcie...

Leki podane, czekam jak sie to zakończy..czy wukuruję go sama? czy znów trzeba będzie odwiedzic lekarza?

Podłogi muszą poczekać, moze jutro...

Poza tym mam kiepski dzień, prezent na który tak niecierpliwie czekałam z allegro nie został nawet wykonany, nie

mówiąc o wysłaniu, a przeciez upewniałam sie mailowo, czy zdążą go dostarczyc w tym tygodniu, grrrr

Nie dosc ze nie mam prezentu, to co gorsze nawet nie mam pomysłu, czym go zastąpic,

Ale dosc smutków, trzeba gonic do kolejnych obowiązków. 

Wielkie odliczanie czas zacząc

  No tak, Do świat niecały tydzień, czyli pora na odliczanie....

Kuchnia pełna kartek, co jeszcze trzeba kupic, zrobic, o czym nie wolno zapomniec, poniewaz

tak jak w piosence :,, czas nie będzie na nas czekał"   a raczej mozna sparafrazowac święta nie będą na nas czekac....

niezaleznie od tego, czy wszystkie dania będą gotowe, czy każdy kąt mieszkania będzie lśnił czystością,

czy prezenty zapakowane w kolorowe świateczne papierki będą spokojnie oczekiwały pod choinka, na niecierpliwe ręce

dzieci.

Przyjdą wieczorną ciszą wraz z blaskiem pierwszej gwiazdy

Z prac kuchennych boczek i karkówka własnie wyłączone, a mieszkanie wypełnione pięknym, smakowitym aromatem

czosnku i przypraw, az w dołku kręci, ale przeciez jedzenie o tej porze jest zakazane.

A ja się zastanawiam nad " pamięcią kulinarną "

MAcie tez cos takiego? Jakis zapach przywodzi wspomnienia, te najpiękniejsze, pochodzące z dzieciństwa.

I nie chodzi mi tylko o doznania typowo kulinarne takie jak aromat, smak, ale najcenniejsze jest jeszcze

cos innego....poczucie bezpieczenstwa, gdy chowałam sie przed kuchennymi potworami u babci za plecami...

jej szorstkie rece głaszczące policzki i ukrywające zawsze cos na osłodę, Fartuch troszkę poplamiony, ale

pachnący cynamonem i wanilią, opowieści te typowo rodzinne, iskrzące humorem, ale równiez o zwyczajach

i tradycji Świąt obchodzonych, dawno, dawno temu...

Czy ja tak potrafię? Ciągle zabiegana z milionem spraw na głowie , z których jedna jest wazniejsza od drugiej? Na

pewno nie...Ale moim postanowieniem na nadchodzący ROK bedzie zmiana,

cZY mi się uda, czy nie przegram? Nie wiem, ale na pewno będę walczyć ze starym przyzwyczajeniem, zeby szybko i

szybciej, bez chwili oddechu, bez zastanowienia i zadumy nad tym co najważniejsze- nad bliskośćią

i spójnością rodziny, bo czy jest cos wazniejszego?

Czy keks nie moze pochodzic z  pobliskiej cukierni? A barszcz z torebki? Moze chwile spędzone przy wspólnym

wykonywaniu dekoracji, drobnych prezezntów bedą daleko cenniejsze -dają oparcie w pózniejszym życiu,

są dobrą podstawą kształtowania dobrego zycia naszych dzieci. Naszym najcenniejszym dla nich posagiem

wtorek, 16 grudnia 2008
Złośliwość przedmiotów martwych i nie tylko....

Echh, jak juz sie zmobilizowałam i założyłam bloga, to okazuje się, ze

wciaz mam jakies kłody pod nogami....Najpierw nie miałam neta az do dzisiejszego

wieczora, a teraz aparat niestety odmówił współpracy, a raczej warunki nie sprzyjają robieniu jakichkolwiek

fotek. Dlatego bardzo przepraszam, ale nie będę mogła dotrzymac obietnicy....przynajmniej dzis

Poza tym na froncie prac domowo-kuchenno-porządkowych niewiele drgnęło.

Bombki zrobione, w części rozdane, nie powiem...zadowolenie widoczne na twarzach

 było  i to ma najwi,ększe znaczenie, robi sie na sercu wyjątkowo ciepło i radośnie

. Musiałam jeszcze na cito dorobic 3 pary

kolczyków,  i zdjęc nie ma, poszły w dobre ręce. 

Część prezentów zapakowana, na resztę czekam z niecierpliwością i troszkę w nerwach, czy dojdą na czas...

Nie mam konceptu na dekorację mieszkania i tak szukając inspiracji  w necie natknęłam się na fajną stronkę

 http://www.asflor.pl/  świetne pomysły na nowoczesne aranżacje z gwiazdą betlejemską w roli głównej oraz inne świetne

pomysły na dekoracje nie tylko świąteczne

 

niedziela, 14 grudnia 2008
A miało byc tak pięknie

Moje ubiegłoroczne postanowienia, ze wszystkoe będzie inaczej zapadły chyba w sen jesienno-zimowy...

I został mi tylko tydzień na dosłownie wszystko:

zakupy wyjątkowych prezentów, które wywołują błysk w oku i najpiekniejszy usmiech-szczerej radosci na buziach

obdarowanych ( część juz zamówiona w siecie -więc drżę czy dojdą na czas )

-krzątanina kuchenna przypominająca oblężenie pod Wiedniem, gdzie aromat ciasta i bakalii wymieszany jest

z zapachem pieczonego mięsa, sterta foremek, mniejszych i większych rondli, garnków szklanek( do ciastek)

 szklaneczek (do uszek) wala sie po wszystkich blatach, bo zlewy zajmują inne równie potrzebne na juz produkty

-wielkie sprzątanie- bo przeciez to SWIĘTA, wiec samo pogonienie pająków z katów nie wystarczy :)   

Całe szczęście, ze przynajmniej zdążyłam z bombkami--zostało na jutro udekorowanie ich wstążeczkami.

Nie jestem specjalnie z nich zadowolona, bo kupiłam wielkie i oklejenie ich było drogą przez mękę, ale

mam nadzieję, ze obdarowanym sie spodobają

No i oczywiscie cały czas chodzę do pracy, więc mogę zapomniec o przyjemnościach dla siebie samej

Fotki bombek postaram sie wrzucic jutro, mam nadzieję ze sie uda.